Zainstaluj najnowszą wtyczkę flash!
 
Ew. Mateusza 5,1-13a  
Tedy Jezus, widząc tłumy, wstąpił na górę. A gdy usiadł, przystąpili do niego jego uczniowie. I otworzywszy usta swoje, nauczał ich, mówiąc: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest królestwo Niebios. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną o pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą?

   Dzisiejszy tekst kazalny jest początkiem dłuższego tekstu, który nosi tytuł: „Kazanie na górze”. Kazanie na górze uchodzi za kodeks moralności chrześcijańskiej, a rozpoczyna się właśnie od owych 8 błogosławieństw. Po wypowiedzeniu tych błogosławieństw, Jezus ustosunkowuje się do Zakonu Mojżeszowego. Mówi, że nie przyszedł rozwiązać Zakon, Prawo Starego Testamentu, ale Zakon wypełnić. Potem Jezus odnosi się do przykazań. Możemy przeczytać między innymi takie słowa: „Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał. A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd. Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb, za ząb. A Ja wam powiadam: Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi.” Kazanie na górze jest długim opisem nauki Jezusa, kwintesencją Jego nauczania o Bożym Królestwie i jego uczestnikach.

   Błogosławieni ubodzy w duchu; ci co się smucą; błogosławieni cisi; ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; błogosławieni miłosierni i czystego serca; błogosławieni pokój czyniący; błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Owe błogosławieństwa kończy wiersz: Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Początkowo może się wydawać, że jest to dziwne połączenie błogosławieństw z mową o soli. Lecz kiedy uświadomimy sobie, czym była sól dla świata starożytnego, zrozumiemy to połączenie.
   Sól ma dwie charakterystyczne cechy. Pierwsza z cech, to nadawanie potrawom smaku. Każdy z nas nieraz przekonał się jak smakują potrawy, kiedy zapomnimy je posolić. Drugą cechą, bardzo ważną w tamtych czasach była jej moc konserwująca. Używano jej, by nie dopuścić do psucia się różnych produktów. I tak na przykład mięso pozostawione samo sobie ulega zepsuciu, a dobrze posolone utrzymuje świeżość. Sól nadaje smak potrawom, ale przede wszystkim chroni przed psuciem i gniciem pożywienia. Jezus Chrystus wiernych, żyjących według Słowa Bożego, tych, którzy są cisi, miłosierni, czystego serca i pokój czyniący, przyrównał właśnie do soli. Ci wierzący, mieli pokonać zepsucie ówczesnego świata i nadać mu nowy smak. Starożytny świat był zepsuty moralnie. Juwenaliusz, rzymski poeta i satyryk, który piętnował życie wielkomiejskie w swych satyrach, porównuje miasto Rzym do wstrętnego rynsztoku, gdzie zanikła czystość, a pojęcie niewinności jest nieznane. I właśnie do takiego zepsutego i przegniłego świata przyszło chrześcijaństwo, aby wywrzeć oczyszczający wpływ na rozkład moralny. Świat potrzebował czystości i nowego wyraźnego smaku. Świat starożytny uważał, że nie ma nic bardziej czystego w świecie niż sól, ponieważ pochodzi ona od dwóch najczystszych substancji: słońca i morza. Już sama migotliwa biel soli była symbolem czystości. Tak ujmując rzecz, Jezus rzucił wyzwanie pierwszym chrześcijanom. Bycie solą dla ówczesnego świata, było ogromną odpowiedzialnością. W oryginale greckim czytamy: „Wy jesteście sól ziemi. Jeśliby zaś sól smak straciła, czym posolona będzie? Na nic nie ma siły już.” Bycie chrześcijaninem znaczyło wypełnienie w swoim życiu słów Jezusa z kazania na górze. Chrześcijanie powinni być: cisi, miłosierni, czystego serca i pokój czyniący.
   Jak zareagował świat na wiarę pierwszych chrześcijan? Ich wiara stałą się solą, ale solą w oku ówczesnego świata. Dobrze znamy historie pierwszych prześladowań. Areny cyrkowe wypełnione dzikimi zwierzętami i chrześcijanami. Płonące krzyże z wiernymi oświetlające rzymskie ogrody. Niemniej prześladowanie spowodowało, iż chrześcijaństwo rozproszyło się po świecie, a nauczanie o Królestwie Bożym było słyszane nie tylko w okolicach Jerozolimy.
    Czytając po raz pierwszy tekst biblijny, który jest podstawą dzisiejszego kazania, kazania w dniu Reformacji, zadałam sobie pytanie: dlaczego właśnie ten tekst? Jak na podstawie tego tekstu wygłosić reformacyjne kazanie? Im dłużej się zastanawiałam, doszłam do wniosku, że rzeczywiście historia lubi się powtarzać. Chrześcijaństwo z czasem stało się  podobne do świata pogańskiego. Sól straciła swój smak. Z biegiem lat zostały zapomniane pierwsze prawdy wiary. Słowo Boże czytali nieliczni. Biblia straciła swoją moc oddziaływania na wiernych. Pierwsze miejsce zajęła tradycja, czyli prawo i normy ustanowione przez ludzi. Miasto Rzym znowu zostało nazwane miastem rozpusty i upadku moralnego. W ówczesnym świecie, takie krążyło powiedzenie: „że w Rzymie czczeni są dwaj najważniejsi święci: św. Gulden Lubozłoty i św. Grosik Wsrebrzebity”. Nastąpił rozkwit sprzedaży odpustów i relikwii. Sam elektor saski Fryderyk, którego historia nazwala Mądrym szczycił się swoją kolekcją, która zawierała 5005 relikwii. Traktując je z należytą czcią można było zyskać nawet 1500 lat odpustu. W jego kolekcji można było znaleźć: źdźbło słomy z betlejemskiego żłobu, włos Matki Bożej, drzazgę z krzyża Jezusa, a nawet zwłoki jednego z niewiniątek zamordowanych na rozkaz króla Heroda.
   Bardzo znane i odwiedzane przez wszystkich pielgrzymów w Rzymie były schody Piłata, na których można było także uzyskać odpust. Były to schody po których szedł Chrystus do pałacu Piłata. Schody, które według ówczesnych przekazów, w stanie nienaruszonym przenieśli do Rzymu aniołowie. Odmawiając na każdym stopniu modlitwę „Ojcze nasz”, można było uzyskać za każdy stopień 9 lat odpustu. Należy pamiętać, że początkowo odpusty nie były odpuszczaniem winy, lecz darowaniem doczesnych kar kościelnych zadawanych przy spowiedzi. Z czasem jednak teoria pozostała w tyle za praktyką. I prosty lud odpust, taktował jak odpuszczanie grzechów przez Boga za pośrednictwem kościoła.
    Prosty augustiański mnich głosem młotka, przybijając 95 tez na drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze, obudził uśpiony kościół. Był żarliwym w wierze zakonnikiem, który sięgnął do Biblii i tam znalazł prawdy, które kłóciły się z zasadami wiary ówczesnego Kościoła. Pierwsza z tez Marcina Lutra brzmi, że całe życie człowieka wierzącego ma być nieustanną pokutą. Chciał zreformować stary Kościół, a nie stworzyć nowy. Mówiąc słowami dzisiejszego tekstu z ewangelii Mateusza, stał się solą ziemi. Cóż kiedy Kościół nie chciał zmiany i naprawy. Znowu sól trafiła do oczu i zaczęła piec. Rozpoczęły się tak jak za czasów pierwszych chrześcijan prześladowania. A sam Luter i jego zwolennicy stali się banitami, czyli ludźmi wyjętymi spod prawa. Dzieło Reformacji można by streścić w trzech hasłach: Tylko Pismo Święte, Tylko Łaska Boża, Tylko Jezus Chrystus. Nasza wiara powinna się opierać tylko na Piśmie Św., z którego jasno wynika, że człowiek może być usprawiedliwiony tylko z łaski Bożej. Nasze dobre uczynki nie otwierają nam drogi do Królestwa Bożego. A są jedynie naszym wyrazem wdzięczności za to, czego dokonał dla nas Jezus Chrystus.
    Kodeks moralny zawarty w Kazaniu na górze cały czas jest aktualny. Podobnie jak słowa: Wy jesteście solą ziemi. Za 8 lat będziemy świętować 500-lecie Reformacji. Myślę, że musimy sobie zadać pytanie, każdy w swoim sercu: Jaką jestem solą? Czy cały czas moja wiara jest gorliwa, oparta na Biblii? Czy nadaje nowy smak i wyznacza sens mojego życia? A może potrzebujemy reformacji Reformacji? Kościół Ewangelicki to nie budynki, ale ludzie. Każdy z nas jest kościołem. Wszyscy jak tu jesteśmy tworzymy kościół ewangelicki. W dniu Święta Reformacji, a zarazem stojąc u progu Pamiątki Zmarłych spójrzmy refleksyjnie na swoje serca. Jeśli trzeba je na nowo obudzić, na nowo nasolić, zróbmy to powracając do źródła, do Biblii.  Obudźmy je Słowem Bożym. Błogosławieni ubodzy w duchu; ci co się smucą; błogosławieni cisi; ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; błogosławieni miłosierni i czystego serca; błogosławieni pokój czyniący; błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Obudźmy się na Słowo Boże, które nich brzmi w nas, jak głos kościelnego dzwonu o wczesnej porze.
Amen

diak. Katarzyna Rudkowska